Kiedy terapia działa głębiej - o ciele, relacjach i znaczeniach w procesie zmiany

Wiele osób rozpoczynających terapię ma nadzieję, że uda im się szybko pozbyć lęku, napięcia, smutku czy trudności w relacjach. Chcą poczuć ulgę, odzyskać spokój i wrócić do życia, które będzie po prostu łatwiejsze. To naturalne oczekiwanie. 

Z perspektywy psychoterapii widać jednak, że trwała zmiana rzadko polega wyłącznie na usunięciu pojedynczego objawu. Nie dlatego, że objawy nie są ważne – są. Często jednak stanowią zaproszenie do przyjrzenia się temu, co próbują nam powiedzieć o naszym ciele, sposobie funkcjonowania w relacjach oraz znaczeniach, jakie nadajemy własnym doświadczeniom. W praktyce trwała zmiana częściej wiąże się z lepszym rozumieniem siebie i odzyskiwaniem równowagi w różnych obszarach życia.


Być może dobrze znasz to doświadczenie. Rozumiesz już, skąd biorą się Twoje trudności, a mimo to ciało nadal pozostaje napięte. Albo uczysz się technik radzenia sobie ze stresem, ale wciąż wchodzisz w podobne konflikty lub powtarzasz te same schematy w relacjach. Bywa też tak, że masz poprawne relacje z bliskimi, a jednak nadal czujesz wewnętrzną pustkę czy niepokój. 


Dzieje się tak dlatego, że człowiek nie funkcjonuje wyłącznie na poziomie myśli, emocji czy zachowań. Każde doświadczenie pozostawia ślad jednocześnie w ciele, emocjach, sposobie funkcjonowania w relacjach oraz w znaczeniach, jakie nadajemy sobie, innym ludziom i wydarzeniom. To właśnie te znaczenia pomagają nam porządkować rzeczywistość, ale czasem mogą również utrwalać cierpienie i powtarzające się schematy.



Dobrostan jako proces

Dobrostan często kojarzy się z permanentnym spokojem, równowagą i brakiem problemów. Tymczasem życie nieustannie stawia przed nami wyzwania. Doświadczamy zmian, strat, konfliktów, przeciążenia czy niepewności. Nie jesteśmy w stanie ich całkowicie wyeliminować.


Dobrostan nie oznacza więc życia pozbawionego trudności. Jest raczej zdolnością do przechodzenia przez nie w sposób, który nie odbiera nam kontaktu ze sobą, z innymi ludźmi i z własnymi zasobami. To proces odzyskiwania równowagi i spójności między tym, co dzieje się w naszym ciele i emocjach, tym, jak funkcjonujemy w relacjach oraz tym, jakie znaczenia nadajemy własnym doświadczeniom.

Kiedy te obszary pozostają ze sobą w kontakcie, łatwiej rozpoznajemy własne potrzeby, podejmujemy decyzje zgodne z naszymi wartościami i korzystamy z dostępnych zasobów.


Dobrostan nie polega na tym, że życie staje się łatwiejsze. Polega na tym, że odzyskujemy zdolność do przechodzenia przez trudności bez utraty kontaktu ze sobą, z innymi ludźmi i z tym, co naprawdę ma dla nas znaczenie.



Ciało jako system regulacji bezpieczeństwa

Zanim nazwiemy emocję, nasze ciało już na nią reaguje. Układ nerwowy nieustannie ocenia, czy jesteśmy bezpieczni i możemy odpocząć, czy też potrzebujemy mobilizacji, aby poradzić sobie z tym, co odczytuje jako zagrożenie.

Przewlekły stres, trudne doświadczenia czy długotrwałe przeciążenie mogą sprawić, że organizm funkcjonuje tak, jakby zagrożenie cały czas trwało. Pojawia się napięcie mięśniowe, trudności z wyciszeniem, nadmierna czujność, problemy ze snem lub przewlekłe zmęczenie. Nie świadczy to o słabości. Jest to naturalna reakcja organizmu, który przez długi czas próbował przystosować się do wymagających okoliczności.


Kiedy ciało stopniowo odzyskuje poczucie bezpieczeństwa, zmienia się również sposób przeżywania emocji, podejmowania decyzji i komunikowania się z innymi ludźmi.



Relacje jako przestrzeń kształtowania doświadczenia

Od pierwszych chwil życia poznajemy samych siebie w kontakcie z drugim człowiekiem. To relacje pokazują nam, czy możemy czuć się bezpiecznie, ufać, prosić o pomoc, wyrażać emocje i stawiać granice. To właśnie w relacjach rozwijamy również charakterystyczne sposoby funkcjonowania z innymi. Uczymy się, jak reagować na bliskość i oddalenie, jak radzić sobie z konfliktem, czy łatwo mówimy o swoich potrzebach, czy raczej je ukrywamy, czy potrafimy przyjmować wsparcie, czy częściej staramy się radzić sobie samodzielnie. Z czasem te sposoby stają się dla nas czymś naturalnym i często przestajemy je zauważać.


Jeśli jednak dorastaliśmy w relacjach, w których częściej doświadczaliśmy napięcia, odrzucenia, nieprzewidywalności czy braku bezpieczeństwa, mogliśmy wykształcić sposoby funkcjonowania, które pomagały nam przetrwać w tamtych okolicznościach. Choć były one ważną formą przystosowania, w dorosłym życiu nie zawsze odpowiadają naszym aktualnym potrzebom i mogą utrudniać budowanie bliskich, satysfakcjonujących relacji.


W terapii nie chodzi o ocenianie tych sposobów funkcjonowania ani o szukanie winnych. Ważniejsze jest zrozumienie, jak tworzymy relacje, co dzieje się między nami a innymi ludźmi oraz jakie wzorce organizują nasze reakcje. Gdy zaczynamy je rozpoznawać, pojawia się możliwość wybierania nowych sposobów budowania bliskości, komunikowania swoich potrzeb i odpowiadania na potrzeby innych.



Narracje – jak interpretujemy własne doświadczenia

Każdy z nas tworzy własną opowieść o sobie i świecie. To przez jej pryzmat interpretujemy wydarzenia, budujemy relacje i podejmujemy decyzje. To one odpowiadają na pytania: kim jestem, czego mogę oczekiwać od innych ludzi, jaki jest świat oraz jakie miejsce w nim zajmuję.

Niektóre przekonania dodają odwagi i pomagają rozwijać się mimo przeciwności. Inne ograniczają nas, choć kiedyś mogły pełnić ważną funkcję ochronną.


Zmiana nie zawsze wymaga zapomnienia przeszłości. Często wystarczy spojrzeć na nią z innej perspektywy i nadać jej nowe znaczenie. To pozwala odzyskać poczucie wpływu na własne życie. Nie zmieniamy przeszłości, ale możemy zmienić sposób, w jaki wpływa ona na naszą teraźniejszość.

 


Psychoterapia: dlaczego nie ma jednej drogi do zmiany?

Trudności rzadko mają jedno źródło. To, co przeżywamy, jest wynikiem wzajemnego oddziaływania ciała, emocji, sposobu funkcjonowania w relacjach oraz znaczeń, jakie nadajemy własnym doświadczeniom. Zmiana w jednym z tych obszarów niemal zawsze wpływa na pozostałe. Dlatego trwała zmiana rzadko dotyczy tylko jednego wymiaru naszego funkcjonowania.

Czasem zaczynamy od ciała, czasem od relacji, a czasem od przyjrzenia się narracjom, które od lat porządkują nasze doświadczenia. Niezależnie od punktu wyjścia, celem pozostaje odzyskanie większej spójności między tymi obszarami.


Nie ma jednej właściwej drogi do dobrostanu. Dla jednych punktem wyjścia będzie ciało i odzyskanie poczucia bezpieczeństwa. Dla innych — relacje lub sposób, w jaki rozumieją własne doświadczenia. Najważniejsze jest znalezienie takiej drogi, która odpowiada na aktualne potrzeby konkretnej osoby.


Jeśli zastanawiasz się, od czego warto zacząć, zapraszam na konsultację. Wspólnie przyjrzymy się Twojej sytuacji i poszukamy kierunku pracy, który będzie dla Ciebie najbardziej użyteczny.


Przewijanie do góry